- Tak jasne, że możesz- Aniela uśmiechnęła się do niego. Ale ja mam pecha. Żołądek zawinął mi się w słupełek, zaczęłam nerwowo bawić się palcami u rąk. Wszystkie syndromy mojej własnej głupoty. Tak reaguję na stres. Spojrzałam się ukratkiem na Kube. ~ O Boże patrzy się na mnie~ W moim brzuchu rozlało się przyjemne ciepło, nasze oczy spotkały się jednak ja to przerwałam ~jesteś idiotką~
-Co tak stoimy? Chodźmy, komu w droge
- Temu kopa w dupe naprawde chodźmy- odezwał się Kuba i ruszył razem z Anielą na przodzie
- Czy mi się wydaje czy podoba ci się Kuba?- Karolina spojrzała na mnie przeszywającym wzrokiem. Jej czekoladowe oczy wbijały mi się w głowe
- Może troszke.- spuściłam wzrok.
- To teraz musimy was zeswatać.
- Kogo zeswatać?- naszą rozmową zainteresował się ON
- Nie twój interes.- Karola pokazała mu język.
- Małolata.- mruknął pod nosem.- Nie boli cię głowa?- skierował to pytanie do mnie
- Nie. Czemu ma mnie boleć?
- Trochę się uderzyłaś.-uśmiechnął się a ja pewnie się zarumieniłam.
- Jesteś nowa,nigdy cię tu nie widziałem
- Przyjechałam wczoraj z Warszawy
- Uuuuu do takiej pipidówy z Warszawy, nieźle. Z kim siedzisz w ławce?
-Na razie z nikim a
- To siedzisz ze mną-przerwał mi w pół zdania, ale ucieszyłam się z tego co powiedział
- Wiesz w ogóle jak mam na imię
- Tak, Klara. Dowiedziałem się wszystkiego od Anieli
-Aha- mruknęłam i gapiłam się w krawężnik. Za nami dziewczyny śmiały się i rozmawiały a my z Kubą szliśmy w ciszy. Zerkałam na niego ukratkiem. Był ubrany w białą elegancką koszule z czarnymi guzikami i wstawkami przy kołnierzyku. Spodnie zwykłe czarne jeansy. ~ Dobrze, że ubrałam tę koronkową sukienkę. Chociaż nie wyglądam jak chłopak.~. Wreszcie doszliśmy do lodziarni.
- Robimy zrzute i ja pójdę zamówić. To jakie chcecie?- zaproponował Kuba
- czekoladowe
- truskawkowe
- Ja waniliowe.- odpowiedziałam
- Ja też wolę waniliowe.- puścił mi oczko. Dałyśmy mu po 2 zł i wszedł do budynku.
- Aniela, wiesz że będziecie z Klarą rodziną?. - zaczerwieniłam się gdy Karolina skończyła
- Ale jak to?
- Klarze podoba się Kuba.- uderzyłam ją łokciem w bok.
- Proszę bardzo- chłopak rozdał smakołyki
- Dziękujemy- odpowiedziałyśmy i zabralyśmy się za jedzenie. Zjadłam jak zwykle pierwsza. Udałam się do kosza, Kuba też wstał bo zadzwonił mu telefon. Stanął za mną, gdy odwracałam się wytrąciłam mu loda z dłoni, który zatrzymał się na śnieżnobiałej koszuli.
- Przepraszam nie chciałam.-mówiłam płaczliwym tonem.
- Nic się nie stało. Spokojnie.- powiedział gdy zaczełam pocierać brudne miejsce chusteczką higieniczną. ~ Ale ma ciało~ pomyślałam czując pod dłońmi zarys mięśni lecz zaraz się skarciłam. Przecież mam dopiero 16 lat i go dobrze nie znam.
- To może pójdziemy po te książki?- Aniela weszła w sytuacje w idealnym momencie.
- To dobry pomysł.- Kuba wyminął mnie i podszedł do Anieli. Karolina położyła dłoń na moich plecach i pchnęła mnie delikatnie.
- Nie masz się czym przejmować.- uśmiechnęła się.
- Masz racje.- odwzajemniłam uśmiech
Całą czwórką wparowaliśmy do księgarni. Po ok. godzinie mieliśmy już wszystko.
- To ja już pójdę.- powiedziałam cicho
- Mogę cię odprowadzić- zapytał.
- Jasne
- My musimy iść.- puściła mi oczko Karolina
- Tak tak. Musimy.- przyznała jej racje Aniela. Odwróciły sie i odeszły chichocząc. ~ Świetnie~ pomyślałam. Cała droge szliśmy w milczeniu. Nie wiedziałam po co ze mną idzie.
- To już tutaj.
- Nie zła chata.
- Ja już muszę iść- pokazałam ręką na dom.- To cześć.
- Cześć.- już miałam odejść, ale on nagle pocałował mnie w policzek. Podniósł ręke do góry i zostawił mnie w osłupieniu. Automatycznie dotknęłam policzka. To była pierwsza taka sytuacja w moim życiu. Pobiegłam do domu.
- Spóźniła się panienka na obiad.- Kamila spojrzała na mnie z wyrzutem.
- Wiem, przepraszam- powiedziałam od niechcenia i pobiegłam do pokoju. Rzuciłam się na łóżko.
- Klara przesadzasz. To był tylko policzek.- zaczęłam mówić sama do siebie.- To nic znaczącego. To tylko kolega. Zeszłam na dół wziełam paczkę
chips'ów i popcorn. Po drodze z kanapy zdjęłam koc i wróciłam do pokoju. Na łóżku położyłam specjalny stolik zamocowałam tam swojego laptopa. Włączyłam Dirty Dancing i owinęłam się kocem. Ten film zawsze poprawiał mój nastrój, tak było i tym razem. Po półtorej godziny posprzątałam wszystko. Zaczęłam przeglądać magazyn kobiecy ~ ładna sukienka~ przestraszyłam się swoich myśli przecież mi nigdy nie podobały się sukienki. Nowe towarzystwo mnie chyba zmienia. Wziełam do ręki swojego smartphona. ~ o matko już tak późno~ zegar wskazywał 22.15. Poszłam do łazienki. Miałam czas tylko na szybki prysznic bo chciało mi się już spać. Gdy wyszłam od razu przykryłam się kołdrą i zasnęłam
------------------------------------------------------------
Hmm chyba trochę nudno ale jakoś takie miałam pomysły zapraszam do komentowania ;)
Kubusiu, jak sie pisze miłość
piątek, 12 grudnia 2014
wtorek, 9 grudnia 2014
~ Wspaniały dzień~
Budzik wyrwał mnie ze snu równo o 6.30. Dźwięk bezskutecznie próbował naśladować trąbke. Ociągając się wstałam i naszykowała sobie ubranie na dzisiejszy wspaniały dzień. Gdy na krześle leżała już biała sukienka i czarna marynarka Udałam się do łazienki aby doprowadzić swój wygląd do dobrego stanu. W pomieszczeniu nadal unosił się intensywny zapach migdału. Zaraz po skończeniu porannej toalety zabrałam się za makijaż, nigdy nie robiłam sobie grubej tapety dlatego nałożyłam podkład i podkreśliłam rzęsy czarnym tuszem. Włosy jak zwykle nie chciały poddać się szczotce i wywijały się we wszystkie strony,po kilku minutach udało mi się je rozczesać. Podeszłam do krzesła i wziełam do ręki strój. Z grymasem na twarzy nakładałam sukienke na siebie. To nie mój styl.Zeszłam do kuchni na śniadanie. Na stole czekało już jedzenie przygotowane przez naszą gosposie Kamile. Zapach omletów unosił się w całym pomieszczeniu.
- Wyspała się panienka?
- Tak jestem już gotowa.- Uśmiechnęłam się do niej.- rodzice już zjedli
- Pani Anna jeszcze nie zeszła a panu Michałowi już zaniosłam do gabinetu.
Moje śniadanie jak zwykle mineło w ciszy.
-Do widzenia!- krzyknełam do pani Kamili- pa tato-powiedziałam zaglądając przez uchylone drzwi
-yhy-odpowiedział z kanapką w ustach i wpatrując się w ekran laptopa
Wyszłam na dwór. Słońce świeciło jagby był lipiec a nie 1 września. Do szkoły nie miałam daleko, po 5 minutach byłam pod budynkiem. Odrobine kuśtykając przez obcasy, weszłam do środka. Na tablicy korkowej przypięte były kartki z rozpiską klas. Snując palcem po listach natrafiłam na swoje nazwisko ~ więc czeka mnie Ib~
-Cześć-usłyszałam dziewczęcy głos za plecami, odwróciłam się i zobaczyłam drobną szatynkę w okularach,miala intrygujące niebieskie prawie przeźroczyste oczy
-też będziesz w Ib? Oj nie przedstawiłam się jestem Aniela-podała mi ręke.
-Klara- uścisnęłam jej dłoń
- Jak ładnie, jak ta z Zemsty- buzia jej się nie zamykała
- Tak
-Wiesz, przedstawię ci moją przyjaciółkę, znamy się od podstawówki- pociągnęła mnie za ręke
-Aniela gdzie ty łazisz- zapytała szczupła blondynka- Oj nie zauważyłam cię przepraszam, jestem Karolina
-Klara- uśmiechnęłam się. Aniela spojrzała na zegarek i otworzyła nie naturalnie oczy
- Zaraz się spoźnimy! Chodźmy.
Biegłyśmy po szkole. Nagle coś mnie zatrzymało a dokładnie ktoś. Wpadłam na jakiegoś chłopaka.
- przepraszam- powiedziałam patrząc w góre. Gdy zobaczyłam go w całości oniemiałam. Stał przede mną i uśmiechał się wysoki blondyn o niebieskich oczach. Stałabym tam i gapiła się pewnie dłużej gdyby nie Karolina, która pociągnęła mnie za ręke. Weszłyśmy do 10, do sali matematycznej, naszą nową wychowawczynią została matematyczka.
-Słyszałam, że mówią na nią kameleon.
-Ciekawe czemu?-uśmiechnęłam się. Usiadłyśmy z dziewczynami w ostatnich ławkach. Ja na razie siedziałam sama ale one znały się dłużej i nie mogłam ot tak ich rozdzielić
Gdy zajęłyśmy się rozmową do sali wszedł ON. Otworzyłam usta ze zdumienia. ~To nie możliwe. Teraz będę miała przypały co chwilę~
-Co ty się tak gapisz na Kube- Karolina zorientowała się
- Skąd wiesz jak ma na imię?
- To kuzyn Anieli
- Rozmawiacie o Jakubie? -spytała z przekąsem Aniela
- Witam całą klase. Wiem, że liceum to dla was nowość ale będziecie musieli dać z siebie wszystko- nauczycielka uśmiechnęła się przyjaźnie
- Dokończymy tę rozmowę później- Aniela spojrzała na mnie znacząco
- Proszę skończmy już rozmowy. Muszę podać wam plan lekcji. Podręczniki będziecie mogli kupić do kończa września, zaraz podam wam wykazy, w październiku grożą wam oceny niedostateczne za brak książek. Odwróciła się i zaczęła stukać kredą o blat tablicy. Wszyscy starannie notowali, tylko ja jak zwykle nic nie miałam.
-Dzisiaj to tylko tyle. Macie jeszcze weekend aby się przygotować. Do widzenia.
Wyszłyśmy przed szkołe
- To może pójdziemy na lody i poźniej po książki- Karolina rzuciła propozycje
-To dobry pomysł- byłyśmy zgodne.
- Mogę z wami iść- zamarłam przecież wiedziałam do kogo należy ten baryton. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz
- Wyspała się panienka?
- Tak jestem już gotowa.- Uśmiechnęłam się do niej.- rodzice już zjedli
- Pani Anna jeszcze nie zeszła a panu Michałowi już zaniosłam do gabinetu.
Moje śniadanie jak zwykle mineło w ciszy.
-Do widzenia!- krzyknełam do pani Kamili- pa tato-powiedziałam zaglądając przez uchylone drzwi
-yhy-odpowiedział z kanapką w ustach i wpatrując się w ekran laptopa
Wyszłam na dwór. Słońce świeciło jagby był lipiec a nie 1 września. Do szkoły nie miałam daleko, po 5 minutach byłam pod budynkiem. Odrobine kuśtykając przez obcasy, weszłam do środka. Na tablicy korkowej przypięte były kartki z rozpiską klas. Snując palcem po listach natrafiłam na swoje nazwisko ~ więc czeka mnie Ib~
-Cześć-usłyszałam dziewczęcy głos za plecami, odwróciłam się i zobaczyłam drobną szatynkę w okularach,miala intrygujące niebieskie prawie przeźroczyste oczy
-też będziesz w Ib? Oj nie przedstawiłam się jestem Aniela-podała mi ręke.
-Klara- uścisnęłam jej dłoń
- Jak ładnie, jak ta z Zemsty- buzia jej się nie zamykała
- Tak
-Wiesz, przedstawię ci moją przyjaciółkę, znamy się od podstawówki- pociągnęła mnie za ręke
-Aniela gdzie ty łazisz- zapytała szczupła blondynka- Oj nie zauważyłam cię przepraszam, jestem Karolina
-Klara- uśmiechnęłam się. Aniela spojrzała na zegarek i otworzyła nie naturalnie oczy
- Zaraz się spoźnimy! Chodźmy.
Biegłyśmy po szkole. Nagle coś mnie zatrzymało a dokładnie ktoś. Wpadłam na jakiegoś chłopaka.
- przepraszam- powiedziałam patrząc w góre. Gdy zobaczyłam go w całości oniemiałam. Stał przede mną i uśmiechał się wysoki blondyn o niebieskich oczach. Stałabym tam i gapiła się pewnie dłużej gdyby nie Karolina, która pociągnęła mnie za ręke. Weszłyśmy do 10, do sali matematycznej, naszą nową wychowawczynią została matematyczka.
-Słyszałam, że mówią na nią kameleon.
-Ciekawe czemu?-uśmiechnęłam się. Usiadłyśmy z dziewczynami w ostatnich ławkach. Ja na razie siedziałam sama ale one znały się dłużej i nie mogłam ot tak ich rozdzielić
Gdy zajęłyśmy się rozmową do sali wszedł ON. Otworzyłam usta ze zdumienia. ~To nie możliwe. Teraz będę miała przypały co chwilę~
-Co ty się tak gapisz na Kube- Karolina zorientowała się
- Skąd wiesz jak ma na imię?
- To kuzyn Anieli
- Rozmawiacie o Jakubie? -spytała z przekąsem Aniela
- Witam całą klase. Wiem, że liceum to dla was nowość ale będziecie musieli dać z siebie wszystko- nauczycielka uśmiechnęła się przyjaźnie
- Dokończymy tę rozmowę później- Aniela spojrzała na mnie znacząco
- Proszę skończmy już rozmowy. Muszę podać wam plan lekcji. Podręczniki będziecie mogli kupić do kończa września, zaraz podam wam wykazy, w październiku grożą wam oceny niedostateczne za brak książek. Odwróciła się i zaczęła stukać kredą o blat tablicy. Wszyscy starannie notowali, tylko ja jak zwykle nic nie miałam.
-Dzisiaj to tylko tyle. Macie jeszcze weekend aby się przygotować. Do widzenia.
Wyszłyśmy przed szkołe
- To może pójdziemy na lody i poźniej po książki- Karolina rzuciła propozycje
-To dobry pomysł- byłyśmy zgodne.
- Mogę z wami iść- zamarłam przecież wiedziałam do kogo należy ten baryton. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz
niedziela, 7 grudnia 2014
~Nowa rzeczywistość~
Weszłam do wielkiego Salon w oczy od razu rzucił się ogromny fortepian. Na środku stała kanapa a po jej bokach dwa fotele. Był tam również stolik do kawy. Na ścianie wisiał duży telewizor. Udałam się do kuchni. Pchnęłam białe drzwi i moim oczom ukazały się piękne białe meble i drewniany stół. Na meblach stał czerwony ekspress do kawy. Na środku znajdowała się ,, wyspa".
-I jak, podoba Ci się- zapytała mama. Tata jak zwykle był już zajęty pracą
- Tak i to bardzo. A gdzie jest mój pokój?
- Na piętrze. Białe drzwi z gałką, leć już zobacz.
pobiegłam po drewnianych schodach na piętro. Było bardzo przestronne w kącie stał stolik z takim samym telefonem jak w kuchni. Znalazłam jedyne białe drzwi w tym miejscu~ jednak pamiętali o mojej prośbie~ pomyślałam i otworzyłam pomieszczenie. Ściany były pomalowane na fioletowo i biało. Usiadłam na łóżku i myślałam na jutrzejszym dniu. Czy ja temu podołam.
- Kochanie chodź na obiad, Kamila już naszykowała jedzenie
- Już schodzę.- wychodząc zatrzasnęłam za sobą drzwi.
Obiad był bardzo dobry. Kamila jeździ z nami po świecie i dla nas pracuje. Jest doskonałą kucharką.
Zaczęłam się rozpakowywać. Miałam tego tyle, że zajęło mi to 2 godziny.
- Uff- powiedziałam do siebie, udając, że ocieram z czoła pot- teraz jeszcze łazienka. Wzięłam kosmetyczkę i weszłam do mojego prywatnego pomieszczenia. przejrzałam się w lustrze. Nie lubiłam się. Miałam podłużne twarz z mało widoczną ,, drugą brodą" Zielone oczy współgrały z delikatnie kręconymi, brązowymi włosami. Figura nie była powalająca, na szczęście nie miałam nadwagi. Zaczęłam wyjmować najróżniejsze kosmetyki zaczynając od kremów, podkładów kończąc na elektrycznej szczoteczce do zębów. Nalałam sobie wody do wanny dodając olejek o zapachu migdałowym i płyn aby zrobiła się piana. Weszłam do wody i zanurzyłam się po szyję ~ jutro rozpocznie się nowa przygoda~
---------------------------------------------------
Rozdział męczony cały miesiąc :/ Bardzo przepraszam wszystkich którzy wyczekiwali, denerwowali się. Ale 2 tygodnie bez internetu, nowa rzeczywistość w gimnazjum i grypa dały mi nieźle w kość. Zapraszam do lektury ( a nad kolejnym rozdziałem już zaczęły się prace)
Kubuś Puchatek :*
-I jak, podoba Ci się- zapytała mama. Tata jak zwykle był już zajęty pracą
- Tak i to bardzo. A gdzie jest mój pokój?
- Na piętrze. Białe drzwi z gałką, leć już zobacz.
pobiegłam po drewnianych schodach na piętro. Było bardzo przestronne w kącie stał stolik z takim samym telefonem jak w kuchni. Znalazłam jedyne białe drzwi w tym miejscu~ jednak pamiętali o mojej prośbie~ pomyślałam i otworzyłam pomieszczenie. Ściany były pomalowane na fioletowo i biało. Usiadłam na łóżku i myślałam na jutrzejszym dniu. Czy ja temu podołam.
- Kochanie chodź na obiad, Kamila już naszykowała jedzenie
- Już schodzę.- wychodząc zatrzasnęłam za sobą drzwi.
Obiad był bardzo dobry. Kamila jeździ z nami po świecie i dla nas pracuje. Jest doskonałą kucharką.
Zaczęłam się rozpakowywać. Miałam tego tyle, że zajęło mi to 2 godziny.
- Uff- powiedziałam do siebie, udając, że ocieram z czoła pot- teraz jeszcze łazienka. Wzięłam kosmetyczkę i weszłam do mojego prywatnego pomieszczenia. przejrzałam się w lustrze. Nie lubiłam się. Miałam podłużne twarz z mało widoczną ,, drugą brodą" Zielone oczy współgrały z delikatnie kręconymi, brązowymi włosami. Figura nie była powalająca, na szczęście nie miałam nadwagi. Zaczęłam wyjmować najróżniejsze kosmetyki zaczynając od kremów, podkładów kończąc na elektrycznej szczoteczce do zębów. Nalałam sobie wody do wanny dodając olejek o zapachu migdałowym i płyn aby zrobiła się piana. Weszłam do wody i zanurzyłam się po szyję ~ jutro rozpocznie się nowa przygoda~
---------------------------------------------------
Rozdział męczony cały miesiąc :/ Bardzo przepraszam wszystkich którzy wyczekiwali, denerwowali się. Ale 2 tygodnie bez internetu, nowa rzeczywistość w gimnazjum i grypa dały mi nieźle w kość. Zapraszam do lektury ( a nad kolejnym rozdziałem już zaczęły się prace)
Kubuś Puchatek :*
środa, 5 listopada 2014
Prolog ~ ...Wszystko od nowa...
I znów to samo, i znów muszę się pakować, i znów muszę zaczynać wszystko od nowa. Nienawidzę tego. Mój tata jest biznesmenem, który nie ma stałego miejsca pracy. Podróżujemy po całej Polsce teraz mamy przenieść się z Warszawy do jakiejś pipidówy. Moja mama pracuje zrazem z tatą w jego firmie. Jestem jedynaczką więc całe dnie jestem w domu sama, gotuję sobie obiady, uczę się i tak w kółko. Przyjaciół też nie mam bo uważają mnie za dziwaka i samotnika. Nie mam czasu się z nikim spotykać.
- Klara, jesteś już gotowa?- zawołała mama z dołu.
-Tak, już idę.- odpowiedziałam, wzięłam dwie walizki i torbę podróżną. Ostatni raz spojrzałam na swój pokój i zamknęłam białe drzwi. Zeszłam na dół i usiadłam w samochodzie. Siedziałam na tylnym siedzeniu i czekałam bez słowa aż przyjdzie mama. Kiedy wsiadła tata odpalił silnik...
Puchatek :*
- Klara, jesteś już gotowa?- zawołała mama z dołu.
-Tak, już idę.- odpowiedziałam, wzięłam dwie walizki i torbę podróżną. Ostatni raz spojrzałam na swój pokój i zamknęłam białe drzwi. Zeszłam na dół i usiadłam w samochodzie. Siedziałam na tylnym siedzeniu i czekałam bez słowa aż przyjdzie mama. Kiedy wsiadła tata odpalił silnik...
Puchatek :*
Hej! Hej!
cześć! Jestem Puchatek XD Będę blogować pierwszy raz. Będą to opowiadania o życiu Klary, nastolatki, która przeprowadza się do całkiem nowego miasta i musi zaczynać wszystko od początku. Znajdzie tam przyjaźń, może i miłość, ale także nabawi się wrogów. Jej perypetie będą dodawane raz w tygodniu najprawdopodobniej w sobotę. Mam nadzieję, że się wam spodoba. ;)
Puchatek :*
Puchatek :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)